STUPAVA / TARNÓW – Pierwsza runda Pucharu Europy Centralnej (CEC) w łucznictwie 3D, która odbyła się w słowackiej Stupavie, stała pod znakiem wymagających warunków terenowych i technicznych. Tarnowianin i Pawęzowianin Paweł Szura (Brygada Vrihedd) wrócił z zawodów z pierwszym miejscem w swojej kategorii, traktując ten start jako istotny element przygotowań do nadchodzącego sezonu.
Trasa w Stupavie została przygotowana w sposób, który wymuszał na zawodnikach maksymalne skupienie. Gęste zalesienie, zdradliwe kąty nachylenia oraz cele o małych gabarytach sprawiły, że o końcowym wyniku decydowała nie tylko siła, ale przede wszystkim powtarzalność i rygor techniczny.
Specyfika ustawień figur była na tyle wymagająca, że czołowi zawodnicy z wielu kategorii, w tym Barebow, nie zdołali osiągnąć swoich standardowych maksimów punktowych.
Wynik wypracowany w terenie Paweł Szura, startujący w kategorii łuków tradycyjnych (PB-HB) w stawce dorosłych mężczyzn, wywalczył 320 punktów.
Wynik ten pozwolił na zajęcie pierwszego miejsca, choć sam zawodnik podchodzi do tego rezultatu z dużym dystansem.
To właśnie trafienia tarnowskiego łucznika okazały się najskuteczniejsze w tej kategorii.
Średnia na poziomie 5,71 pkt na strzał, w kontekście tak trudnej trasy, jest solidnym prognostykiem otwarcia sezonu. Choć dla wielu taki wynik byłby powodem do pełnej satysfakcji, w kręgach Brygady Vrihedd mówi się o nim jako o bazie do dalszej, intensywnej pracy.
Pojedynek „Ja kontra Ja” W łucznictwie, a szczególnie w autorskim Systemie Autarcha, rozwijanym przez Szurę, najistotniejsza jest walka z własnymi uchybieniami.
Mimo zwycięstwa, zawodnik nie kryje niedosytu, co jest stałym elementem jego podejścia do sportu.
– Każdy start to przede wszystkim pojedynek z samym sobą, a ten proces nigdy się nie kończy. Choć dzisiejszy wynik dał wygraną w Stupavie, to rzetelna analiza karty punktowej i trafień w strefy pokazuje, że przed nadchodzącymi startami w 2026 roku wciąż pozostaje wiele do poprawy. Wygrana cieszy, ale niedosyt techniczny jest motywacją do powrotu na trening – zaznacza żona zawodnika.
Fundament pod przyszłość Dokumentacja fotograficzna z trasy – ujęcia precyzyjnych trafień w małe strefy oraz karta wyników – stanowią teraz materiał analityczny do dalszej pracy w „piwnicznym cieniu”.
Stupava była dla Szury poligonem doświadczalnym, który potwierdził, że obrany kierunek jest słuszny, ale wymaga jeszcze ogromnego nakładu pracy.
Po powrocie ze Słowacji zawodnik skupia się na regeneracji i rodzinie, traktując sport jako drogę kształtowania charakteru i dyscypliny, bez zbędnego szumu medialnego.